O autorze
Kuba Rzeźniczak - Piłkarz Legii Warszawa i reprezentant Polski. W swoim piłkarskim CV mam mistrzostwo Polski w sezonie 2005/2006, a także dwukrotne wicemistrzostwo kraju. Z Legią zdobyłem także trzy Puchary Polski i Superpuchar Ekstraklasy. W Warszawie mieszkam od dziewięciu lat. Zagrałem prawie 200 meczów w ekstraklasie. Chcę tu pisać o moich emocjach. I nie zawsze będą one związane z tym, co najbardziej kocham – piłką nożną

Dzień z życia zawodowego sportowca: "Piłkarzem jest się 24 godziny na dobę"

Ostatnio przeczytałem na portalu natemat.pl artykuł troszkę w moim mniemaniu oczerniający piłkarzy. Można było w nim przeczytać m.in. o tym, jacy to piłkarze są leniwi, jak to pracują tylko 1,5 godziny dziennie, oraz ile to zarabiają kasy i na dodatek, że są alkoholikami i hazardzistami.

Najbardziej w owym tekście zaskoczyło mnie to, iż słowa te padały od osób związanych ze sportem, które powinny rozumieć PROFESJONALNE podejście sportowców do swojego zawodu. W dzisiejszym tekście chciałem się do tego odnieść. Od razu zaznaczam jednak, że nie dlatego, by kogoś krytykować, czy też zaglądać innym do portfela, ale żeby przedstawić NA SWOIM przykładzie, jak wygląda moja praca. By grać w ekstraklasie, w czołowym klubie ekstraklasy, a wcześniej przejść z drużyny juniorskiej Widzewa do seniorów nie pracuje się 1, 5 godziny dziennie, ale często długo, długo dłużej. Dniami, miesiącami, latami. Gdy byłem nastolatkiem, zrezygnowałem z „przyjemności” życia. I żeby była jasność. Nie mam tutaj na myśli zakazanych rzeczy dla młodych sportowców, tylko normalnego młodzieńczego życia.

"Zarabiają kupę kasy, a trenują półtorej godziny".
Piłkarze, ci to mają życie.


Zapamiętałem ważny cytat wypowiedziany przez zawodnika Barcelony Gerarda Pigue "Piłkarzem jest się 24 h na dobę" i w stu procentach sie pod tymi słowami podpisuje...
Jako profesjonalny zawodnik musisz dbać nie tylko o to, co robisz na treningu, ale przede wszystkim o to, co robisz poza nim. Życie sportowca nie kończy się na dwóch godzinach treningu. Odpoczynek, regeneracja, odpowiednie odżywianie, to wszystko jest niesamowicie ważne i na to też trzeba poświęcić bardzo wiele czasu.

To teraz po teorii, pokrótce przedstawię, jak wygląda mój dzień pracy.

Z reguły jest on wypełniony różnymi wydarzeniami i często zdarza sie tak, że wychodzę z domu rano a wracam wieczorem. Przyjmijmy, że o 11.00 jest trening. O 10.00 musisz już więc być w klubie - dokładnie godzinę przed treningiem. Ja osobiście, jak i większość kolegów z klubu czas przed treningiem spędzam na przygotowaniach do zajęć (rozgrzewka, lekki trening na siłowni, wizyta u masażystów). Szczególnie jest to ważne, gdy trenujemy zimą. Wówczas trzeba się dobrze rozgrzać, bo w innym przypadku możesz złapać kontuzję. Sam trening z reguły trwa około 2 godzin. Oczywiście nie kończysz wówczas zajęć. Przed tobą jeszcze małe roztrenowanie, potem ewentualnie masaż. Jest to istotne, by dobrze wejść w kolejne zajęcia. Osobiście spędzam w klubie około 5 godzin i wychodzę około 15:00. Jak każdy sportowiec (i nie chodzi tutaj tylko o piłkarzy – jak nie wierzycie spytajcie innych) muszę zadbać o dobry posiłek tak, by wysiłek włożony w zajęcia nie poszedł na marne. Jeśli nie mamy drugich zajęć w klubie (z reguły, gdy mamy dwa mecze w tygodniu jest zawsze jeden trening) prywatnie chodzę na zajęcia dodatkowe, do jednej z warszawskich siłowni, gdzie ćwiczę stabilizację - rozciągam się i pracuje razem z Tomkiem Bielawskim (którego przy okazji pozdrawiam:) ) nad elementami, które mogą mi pomoc w piłce, a których w klubie nie jestem w stanie zrobić. Tam spędzam kolejne dwie godziny – tak raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od natężenia zajęć w klubie i meczów ligowych. Do tego raz w tygodniu dochodzi jeszcze sesja z psychologiem sportowym Darkiem Parzelskim (również pozdrawiam), z którym ćwiczę refleks oraz koncentrację.
To kolejne 1,5 godziny.

Prócz treningów dodatkowo w klubie często dochodzą mi jeszcze obowiązki związane m.in. z wizytami w szkołach, spotkaniami z kibicami, które osobiście bardzo lubię i bardziej traktuję, jako przyjemność, niż obowiązek:-). Nie zapominajmy, że są jeszcze mecze, a przed każdym jednodniowe zgrupowanie, które zawsze spędzamy poza domem. Jak możecie się domyślić do całości dochodzą również kwestie związane z kontaktami z mediami. W związku z tym, iż mediów nie unikam, bo traktuję je, jako przekaźnik między piłkarzem a kibicem staram się rozmawiać z nimi na bieżąco.

Reasumując. Większość czasu w sezonie poświęcam piłce. Dzień zaczynam wcześnie rano, kończę późnym wieczorem. Oczywiście cieszę się z tego, co robię, bo zawsze chciałem być, tu gdzie dziś jestem. Oczywiście chcę kroczyć dalej i podnosić swoje umiejętności. Wiadomo jak jest w życiu. Raz jest dobrze, a raz źle. Wszystko przyjmuję z pokorą i wierzę, że dzięki ciężkiej pracy mogę osiągnąć więcej.

Czemu nawiązałem do tekstów związanych z lenistwem piłkarzy? Z reguły nie przejmuję sie takimi słowami, ale dzięki wpisom w natemat.pl mam możliwość wyrażenia i opisania tego wszystkiego, co myślę. Wiele w życiu poświęciłem, by być teraz w tym miejscu gdzie jestem. Nigdy nie narzekam, bo piłka od zawsze była moją miłością. W sporcie przeżyłem radość, smutek, a nawet łzy (tak i nie wstydzę się tego!) Wszystko było okupione litrami potu. Każdy, kto profesjonalnie uprawia sport podchodzi do tego na sto procent możliwości. Jedno, co boli ludzi i często się z tym spotykamy to dziwna zazdrość i zawiść. A że piłka nożna jest jednym z najbardziej popularnych sportów na świecie, a co za tym idzie najlepiej opłacanym to już nie moja wina.

Wiem, że różni są ludzie, a tym bardziej sportowcy, ale nie można wszystkich wrzucać do jednego worka”. Bynajmniej JA – leniem, alkoholikiem, a tym bardziej hazardzistą się nie czuję i nigdy nim nie będę. Dziękuję.
Trwa ładowanie komentarzy...