To nie jest tylko mecz. To są DERBY!!!

Chcę już zobaczyć naszych fanów – tą pasję, miłość oraz chęć zwycięstwa, która temu towarzyszy oraz chęć udowodnienia wyższości nad lokalnym rywalem...

Mój pierwszy tekst. Pisarzem może nie zostanę chociaż mówi się, że trening czyni mistrza a wszystko jest kwestią wyrobienia w sobie pewnych umiejętności. Mam nadzieję, że jak na debiut nie będzie źle i że oddam w tym tekście to co chcę Wam przekazać:-) Moje emocje!

Derby derby derby... Ile emocji towarzyszy tym spotkaniom wszystkim zainteresowanym wspominać nie muszę. Czasami zastanawiają mnie te ciągle powtarzające się pytania dziennikarzy - czy to ważny mecz? czy Legia jest faworytem? czy specjalnie mobilizujemy się na to spotkanie? Co pół roku te same pytania. A ja mogę odpowiedzieć….

Przecież to są derby, a derby, to inny mecz niż wszystkie - nic dodać nic ująć. Przed takim meczem nic się nie liczy i nic nie jest ważne. Nie liczy się to, że Legia może być faworytem, bo gra na własnym stadionie. Ani to, kto na którym miejscu znajduje się obecnie w tabeli. Na taki mecz wychodzisz i nie myślisz o niczym innym, jak o wygranej. Mówisz sobie tylko „wygrasz i rządzisz przez najbliższe miesiące w tym mieście”. W głowie masz tylko jedenastu przeciwników których mógłbyś „zagryźć”, gdyby to było dozwolone i swój zespół w białych koszulkach i herbem Twojego zespołu na piersi. Twój Team.

Od trzech dni chodzę jak nakręcony i czuję już atmosferę tego wyjątkowego meczu. Dziś znajomy zapytał mnie, do czego bym porównał emocje towarzyszące temu spotkaniu. Nerwowość? Oczekiwanie? Niewiadoma? A może strach i ekscytacja, ale taka pozytywna jak przed randką z dziewczyną? Moja odpowiedź mogła być tylko jedna... Zdecydowanie ekscytacja i to taka maksymalnie pozytywna i oczekiwanie, aż wyjdziemy na rozgrzewkę a nasz stadion będzie zapełniony do ostatniego miejsca.

Chcę już zobaczyć naszych fanów – tą pasję, miłość oraz chęć zwycięstwa, która temu towarzyszy oraz chęć udowodnienia wyższości nad lokalnym rywalem... Ja osobiście mogę powiedzieć, że za każdym razem jak wychodzę na derbowe spotkanie – czy to kiedyś w Łodzi, czy teraz w Warszawie, czuję dodatkowy dreszczyk emocji. Pamiętam, jako mały chłopiec, gdy grywałem jeszcze w juniorach, starsi koledzy z podwórka mówili: „Kuba pamiętaj, możemy przegrać wszystkie mecze w sezonie, ale nigdy tego jednego, nigdy nie możemy przegrać derbów”. Te słowa pozostały mi do dzisiaj w głowie. Na derby się czeka, odlicza się czas do ich początku, a gdy już wyjdziesz na murawę, jesteś w stanie „zjeść” każde źdźbło trawy, jakie zostanie na placu byleby tylko wygrał Twój zespół.

Wygrane Derby to nie tylko trzy dodatkowe punkty w ligowej tabeli ukochanej drużyny, ale to też szacunek rywala, to pokazanie, kto będzie chodził z podniesioną głową do kolejnego meczu derbowego. I najważniejsze. To poczucie satysfakcji, które ja osobiście kocham. To chcę dziś czuć o 22:15, po zakończonym meczu na Łazienkowskiej 3. Chcę czuć satysfakcję i widzieć tłum ponad 30 tysięcy Naszych kibiców i radość jaka towarzyszy każdemu zwycięstwu nad Polonią. Dlatego wyjdziemy, „zagryziemy” sportowo, jak będzie trzeba i zostawimy całe zdrowie na naszym stadionie.

Bo to nie jest tylko mecz. To są DERBY!!!
Trwa ładowanie komentarzy...